#BFGdansk

Jeszcze w niedzielę, czyli ostaniego dnia tegorocznej edycji Blog Forum Gdańsk, siedząc na jednej z ostatnich prelekcji,  planowałam ten wpis i od razu wiedziałam, jakim wyznaniem go zacznę. A oto i ono:
Kocham Gdańsk.
 
IMG_3717-5B1-5D
Serio. I nie, nie chodzi tylko o morze, o architekturę, o całą masę wspomnień, o klimat, o ludzi, o wydarzenia. BF uświadomiło mi bardzo ważny powód, dla którego kocham nasze miasto – a mianowicie taki, że ta cała warszawska menażeria wpada tutaj naprawdę sporadycznie:)) Nie mam żadnych prywatnych wycieczek do kogokolwiek z uczestników konferencji, ale nie dało się nie zauważyć tej nieprzyjemnej maniery niektórych z nich. Jak głosił swoimi czasy pewien internetowy hit – „nie ma cwaniaka na Warszawiaka” i faktycznie niektórzy z mieszkańców naszej stolicy chyba za bardzo wzięli sobie do serca tą sentencję. Zaś z punktu widzenia mojego dzisiejszego wyznania to może i lepiej – bo dzięki takim ludziom uświadamiam sobie, jak bardzo cieszę się mogąc żyć sobie z dala od tych warszawskich klimatów, na uboczu, robiąc „swoje” na naszej poczciwej Polibudzie. Tak, jestem blogerką (podobnie jak pozostali „działacze” projektu), ale nie obracam się w polskiej blogosferze w takim stopniu, jak pozostali uczestnicy Blog Forum. Jeszcze niedawno nie wiedziałam, że mamy w Polsce wpływowych blogerów (poza szafiarkami, które są wszędzie) i wcale nie jest mi z tego powodu głupio. Gdyby nie BFG pewnie do dzisiaj bym tego nie wiedziała, ale trudno, stało się;)
To, co w BFG podoba mi się najbardziej, to możliwość spotkania osób, które nie dość, że są super sympatyczne i ciekawe same w sobie, to na dodatek prowadzą blogi, o jakich mi się nie śniło. I nie chodzi tu o bijące rekordy popularności portale, a o perełki dla niektórych totalnie oderwane od profilu przeciętnego polskiego bloga. I takim sposobem mogę Wam polecić mega ciekawy blog (czy raczej już stronę) Jak oszczędzać pieniądze? – myślę, że zainteresuje niejedną osobę, zwłaszcza że temat oszczędzania jest wiecznie żywy wśród studentów:) Poza tym wszystkim, którzy  podobnie jak ja kochają się bez pamięci w Londynie – blog Nat w Londynie, dzięki któremu można chociaż na chwilę, nie wychodząc z domu, poczuć odrobinę londyńskiego klimatu. No i wreszcie blog-zwycięzcta tegorocznej edycji BFG – From movie to the kitchen, o którym myśląc mam ochotę krzyknąć „że też ja na to sama nie wpadłam!”, ponieważ koncepcja przenoszenia dań z ekranu do kuchni jest połączeniem moich dwóch życiowych pasji – kina i JEDZENIA:))
A to były tylko przykłady ciekawych stron, o których istnieniu dowiedziałam się dzięki tegorocznej edycji konferencji. Naprawdę to niesamowite, ile istnieje przepisów na bloga, ile tematów, które można na blogu poruszyć, i co więcej – które są interesujące dla kogoś więcej niż dla samego autora;) Szok! (jeden z bardziej intrygujących tematycznie blogów to blog o hodowli kwiatów balkonowych – Słoneczny balkon). I nie trzeba znajdować się w ścisłej czołówce, nie trzeba napisać książki, zarabiać tysięcy złotych miesięcznie (chociaż można, oczywiście), aby tworzyć coś mega ciekawego, spełniać się w tym i intrygować innych. Propsy dla wszystkich tych, którzy blogują, bo lubią, for fun, for fit etc. A jeśli przy okazji jest to ich forma zarobku – to można im tylko pozazdrościć:)
Miałam pomysł, aby relację z ubiegłego wydarzenia przedstawić w formie „Hity i kity”, ale w końcu wyszło inaczej. Chociaż, oczywiście, nie mogę sobie odmówić chociażby krótkiego wspomnienia o kilku przykładach hitów, aby zaraz później wspomnieć o kitach. Ale, aby móc wpis ten zakończyć pozytywnym akcentem, zacznę odwrotnie, a więc – kity.
BFGdańk wita

BFGdańk wita

 

1. „Rzucili jedzenie”, czyli o niekończących się kolejkach do koryta i wodopoju

Szczęśliwym trafem konferencja odbywała się na terenie stoczni. Super lokalizacja, super klimat, świetna forma promocji tego zabytkowego miejsca w mieście, a na dodatek – szokująco świetnie przygotowana sala B90 (przy okazji dowiedziałam się o istnieniu tego obiektu, a na dodatek o odbywającym się tutaj festiwalu muzycznym – hańba, że dopiero teraz!). Pech jednak chciał, że prelekcje i posiłki miały miejsce w tym samym pomieszczeniu. I takim sposobem prelengenci wszystkich wystąpień, które poprzedzały którąkolwiek z przerw na jedzenie (zwłaszcza przerwy obiadowej) nie mieli absolutnie żadnych szans na wygraną z „korytem”. Naprawdę z niedowierzaniem patrzyłam, jak już 15 minut przed „otwarciem” baru ludzie ustawiali się w kolejce z talerzami w rękach, aby jako pierwsi móc przebić się do suto zastawionych stołów. Nieważne, czy to cwnaiak-Warszawiak, czy gwiazda blogosfery, czy cicho-ciemny, nikomu nieznany bloger – wszyscy równo chwytali za talerze i przestępując z nóżki na nóżkę sterczeli nad podgrzewaczami do dań, czekając na sygnał kelnerów, że można już konsumować. Żal było na to patrzeć, a przede wszystkim – żal było tych wszystkich prelengentów, którzy pechowo trafili na tą, a nie inną godzinę swojego wystąpienia (a trzeba przyznać, że właśnie ich wystąpienia należały do najciekawszych, przykład Katarzyny Szpor).
Za 15 minut obiad, więc "talerz w dłoni, a prelekcja w *upie"

Za 15 minut obiad, więc „talerz w dłoni, a prelekcja w *upie”


2. Jestę celebrytę: kilka(set tysięcy) słów o autopromocji
Wydaje mi się, że do najsłabiej trafionych wystąpień należała kończąca BFG Sesja Q&A – czyli pytajcie, a znajdziecie (odpowiedzi). Mówię tutaj zwłaszcza o doborze prelengentów – zestawienie kilku nienarzucającyh się osób z wiecznie autopromującymi się (zwłaszcza jednym) nie miało sensu bytu i gdyby nie w miarę ogarnięci prowadzący sesję, którzy próbowali rozruszać tą „cichą” część występujących, pewnie ten jeden nie oderwałby się od mikrofonu (to właśnie podczas tej sesji poczułam tą silną miłość do Gdańska – miasta wolności od celebryckiej maniery). Ale mimo to, z tejże właśnie dyskusji wypływa bardzo istotny morał – że nieważne, u kogo na kanapie wylądowałaś i na jakim kanale w telewizji, z kim byłaś w Mediolanie, ani jak młodo rozpoczynasz swoją blogową karierę – to wszystko nieważne, bo gdy nie potrafisz się zachować na poziomie, gdy siedzisz na scenie i obserwuje cię kilkaset osób (a ty wyciągasz telefon i ziewasz, nie mówiąc już o olewaniu pozostałych prelengentów), to i tak nikt nie potraktuje cię poważnie. Proste.
Bohaterowie ukryci, czyli prawdziwi macherzy i "robienie internetów"

Bohaterowie ukryci, czyli prawdziwi macherzy i „robienie internetów”

Jak na Polaka przystało, ponarzekałam sobie, dzienna norma wyrobiona:) Więc teraz czas na wielki finał – hit Blog Forum Gdańsk A.D. 2013…

…and the winner is…
…Blog Forum Gdańsk!!! <tłum_wiwatuje>
Serio, serio. Uważam, że ta impreza jest prześwietnie przygotowana, zorganizowana i zarządzana (a jako studentka zacnego ZiE coś chyba mogę o tym powiedzieć;)), profesjonalna, na poziomie, z wszystkimi możliwymi bajerami. Każdy wychodzi z niej bogatszy o nową wiedzę, doświadczenie, znajomości i masę lajków na fejsie i instagramie (internetowi wolontariusze konferencji zadbali, aby ego każdego blogera zostało połechtane i 24h/dobę lajkowali wszystkie wpisy oznaczone hashtagiem #BDGansk;)). I chociaż w tym roku, podobnie jak w poprzednim, nie byłam w stanie korzystać ze wszystkich jej dobrodziejstw, jak chociażby koncertu Mazolewskiego (i open baru! – krzyknąłby pewnie ktoś tupiący nogami z talerzykiem w ręku), to mimo to jestem świadoma, ile pracy, czasu i kasy wpakowano w to wydarzenie. I chociaż nie obracam się w wysokich sferach polskiej blogosfery, to wydaje mi się, że śmiało mogę w jej imieniu wyrazić opinię o BFG jako o najlepszej blogerskiej konferencji w kraju, a Gdańsk okrzyknąć polską stolicą blogosfery (tylko błagam, nie przejmujmy po mieście stołecznym nic poza tytułem „stolicy”!). I to mówię ja, Hanka-Gdańszczanka, blogerka przy okazji.
PS. Ok, przyznaję też drugą nagrodę w kategorii „Hit” – wystąpienie Jurka Owsiaka. Obejrzyjcie koniecznie, duża dawka humoru, a jednocześnie sporo ważnych kwestii i to nie tylko o blogowaniu. (link do filmu)

PS2. Jest też i trzecia nagroda z serii „Hit” – serdecznie gratulujemy Przemkowi Skokowskiemu wygranej w kategorii Nagroda Publiczności za swój projekt (bo słowo „blog” to za mało) „Autostopem przez życie”. Przy okazji zachęcamy do wzięcia udziału w spotkaniu z Przemkiem – koniecznie wpiszcie sobie w kalendarzu datę 26 listopada! (link do wydarzenia)

PS3. Tak, zdjęcia są z telefonu;)