Kategoria:

O katalizatorach i innych muzycznych przypadkach

Typowy styczniowy wieczór – sesja tuż tuż, więc jako pracowita studentka jedną ręką przeglądam notatki z podstaw biologii, a drugą przewijam aktualności na fejsie. Ponieważ to nie mój pierwszy semestr na PG, sztukę wielozadaniowości opanowałam do perfekcji i chociaż obie…

Lafirynda czy mentalna strongwoman?

Nieźle. Winszuję swojej uwadze, za jej postępy w podzielności. Zwykle najbezpieczniejszą opcją było dla mnie wykonywanie tylko jednej czynności w jednym czasie, a tu proszę, dwie pożyteczne kwestie na raz. Prawą dłonią wystukuję ciągi liter na obrudzonej klawiaturze mojego sonego,…

Zabawowe złote przeboje

Świąteczno-noworoczne ferie (już ustaliliśmy, że w tym roku słowo „ferie” jest bardzo aktualne) to nie tylko czas obżarstwa, prezentowego szału, rodzinnego ciepła czy litanii z postanowieniami na nowy rok. To przede wszystkim czas, którego bardzo często nam brakuje na co…

Sufitowe kontemplacje świąteczne o zgniłym jutrze

Sufit mój w salonie jakiś taki nierówny, ma pełno uwypukleń, z łatwością mogłabym opisać ich kształt. Dzielę się tym zacnym spotrzeżeniem nie dlatego, że mam pod nim nierówno (tak się łudzę przynajmniej i przypisuję nierówność tylko jemu samemu, sobie w…

Wielcy Świąteczni Nieobecni

Chociaż Mariah wciąż mówi mi, że jestem wszystkim, czego ona chce na Święta, George nadal wspomina nasze ubiegłe Boże Narodzenie, a Kayah cały czas dzwoni do drzwi hasłem „ding dong”, to i tak odczuwam pewien niedosyt. Może dlatego, że narzekanie…

Jestę konsumentę i mam swoje prawa

Świat made in China rządzi się swoimi prawami. Sprzedaż na świecie rośnie (pomimo wszelkich krachów i kryzysów), szafy stają się coraz to ciaśniejsze i w końcu zmuszeni jesteśmy ruszyć do Ikei i kupić kolejną komodę, made in China, ma się…

Surf or die: burżujski styl Półwyspu

Jak głoszą słowa pewnej starej piosenki pewnego starego, polskiego (eks)zespołu, życie to surfing, tymczasem po mojej ostatniej wizycie na naszym poczciwym, polskim Półwyspie stwierdzam śmiało – surfing to życie. I to nie byle jakie, bo po krótkim przejściu się po…

Open’er 2012, czyli o zabawach w błocie

O swoim uczestnictwie w tegorocznym Open’erze zadecydowałam praktycznie w ostatniej chwili. Dopiero ostatni podany artysta tej edycji skusił mnie na zakup biletu i udanie się do świata muzyki, piwa i, jak się w tym roku okazuje, błota. Zmierzając na festiwal…